„Maraton do szczęścia” – Marta Radomska i bieg wśród rodzinnych sekretów

Ostatnio w moim życiu jest nerwowo… Wiele zmian związanych z pracą i remontem w domu sprawia, że chodzę lekko podminowana. Czwarta Strona jak zwykle znalazła na to sposób i wysłała mnie na Maraton do szczęścia. Przebiegłam go w tempie, o które sama bym siebie nie podejrzewała, a teraz, walcząc o oddech, zdam Wam relację z mojej szalonej przygody z Aleksandrą.

Jak to ogarnąć, do cholery? Jak zacząć żyć dla siebie i z wyrachowaniem dokonywać selekcji niewłaściwych lub wybrakowanych egzemplarzy płci męskiej, opierając się na silnym poczuciu własnej wartości, zamiast na lęku, że samej jest się egzemplarzem nieco uszkodzonym i pechowym?

Nie bez powodu we wstępie recenzji napisałam o stresie. Debiut Marty Radomskiej potrafił mnie bowiem świetnie relaksować i sprawiać, że choć na chwilę przestawałam się denerwować. Książka jest napisana lekko i przyjemnym językiem, dzięki czemu czyta się ją galopem i z uśmiechem na ustach. Autorka ewidentnie lubi ironię, co świadczy na korzyść o jej inteligencji. Brawo! Właśnie takie poczucie humoru lubię najbardziej.

 _ Nie mam apetytu – wymamrotałam, próbując przez grzeczność i wzgląd na wieloletnią przyjaźń nie urazić Beatki informacją, co myślę o propozycji złapania dystansu wobec własnej sytuacji. Równie dobrze mogłaby namawiać mnie do podróży na Księżyc metodą katapultowania się z balkonu.

Na pochwałę zasługuje również dobra kreacja postaci. Ola, główna bohaterka, jest inteligentna, choć ewidentnie pechowa i mało taktowna. Dziewczyna szybko wpada w tarapaty i ma spore problemy ze znalezieniem mężczyzny, który będzie miał więcej męskich cech niż ona. Trafiając na same ciamajdy idzie przez życie angażując się przede wszystkim w sprawy przyjaciół, a swoje zostawiając pod warstwą kurzu. Czeka ją jednak wspaniała przygoda, zarówno miłosna jak i nieco bardziej dramatyczna… Przebite opony, głuche telefony, tajemnicze koperty i pies przybłęda, to tylko część jej najnowszych zmartwień, których przybywa w tempie ekspresowym. Mamy tutaj do czynienia z narracją pierwszoosobową, dzięki czemu jeszcze łatwiej jest się nam wczuć w sytuację Aleksandry.

 To nie była przypadkowa złośliwość losu i jednostki niestabilnej emocjonalnie. Ktoś starannie i systematycznie wdzierał się do mojego życia, odbierając mu powoli kolejne elementy przestrzeni, w których do tej pory czułam się bezpieczna i pewna. Mieszkanie moje i rodziców, samochód, miejsce pracy, dom przyjaciół – zagrożenie wkradało się wszędzie, spychając mnie na margines, na którym coraz trudniej było balansować bez utraty równowagi.

Nie wiem dlaczego w książkach coraz mniej dba się o wygląd postaci. Ja rozumiem, że wiele ma zależeć od wyobraźni, ale lubię wiedzieć chociaż, jaki kto ma kolor oczu, włosów i posturę. I jeszcze najlepiej, żeby nie był ideałem. Trochę mi tu tych opisów zabrakło, jak w wielu książkach, które ostatnio czytam. Na szczęście pod względem charakterów postacie znacząco się od siebie różniły. Sama bardzo zazdrościłam Oli prawdziwych przyjaciół i pewnego przystojnego mężczyzny! Choć akurat on mógłby być czasem mniej idealny.

 Każdy nowy związek rozpoczynałam z sercem kwitnącym białym kwieciem nadziei, które pielęgnowałam troskliwie, czekając, aż rozwinie się i rozrośnie. Tyle że koniec końców wychodziłam na kiepską ogrodniczkę, bo kwiecie usychało, marniało i kończyło w charakterze zwiędłych sentymentów, zdeptane na dnie rozczarowanej duszy.

Muszę przyznać, że tytuł jest bardzo adekwatny… Ja przez Maraton do szczęścia dosłownie przebiegam, a ostatnie 200 stron, to chyba nawet przeleciałam. Autorka zadbała o dynamizm, tajemnice rodzinne, wątki miłosne i o zwroty akcji, dzięki czemu można spokojnie wybaczyć częściową przewidywalność fabuły. Trzeba przy tym pamiętać, że Maraton do szczęścia nie jest kolejną ckliwą i bezmyślną książką dla kobiet… Jest książką pełną refleksji, humoru i trudnego do określenia ciepła, które zostawia po skończonej lekturze.

Za książkę i możliwość objęcia jej swoim patronatem medialnym gorąco dziękuję kochanemu Wydawnictwu Czwarta Strona!

  • Tytuł: Maraton do szczęścia
  • Autor: Marta Radomska
  • Wydawnictwo: Czwarta Strona
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 450
  • Ocena: 5/6
Ten wpis został opublikowany w kategorii humor, literatura kobieca, patronat i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>