„Kropla zazdrości, morze miłości” – Natalia Sońska i szara rzeczywistość

Są takie chwile, kiedy wszystkiego mamy dość: pracy, rodziny, obowiązków, a nawet własnych myśli. Tak właśnie czują się Hania i Kinga, zupełnie zagubione we własnych światach.

Problemy powinno się rozwiązywać wspólnie, a nie zrzucać wszystko na czas. Dlaczego nikt nigdy, podejmując taką bezsensowną decyzję, nie zapytał czasu, czy on się na to zgadza? Czy da radę? Czy udźwignie ciężar kłótni i nieporozumień?

Książka zaczyna się od tajemnicy. Poznajemy Kingę, ale nie wiemy o niej nic poza tym, że jest w głębokiej depresji po stracie kogoś bliskiego i wcale nie ma ochoty z niej wychodzić. Akcja toczy się powoli, znamy coraz lepiej głównych bohaterów, ale zostają pewne niewiadome, które intrygują i sprawiają, że mamy ochotę czytać dalej…

Na początku pięknie i cukierkowo, pachnie słodyczą, dopóki między dwoje ludzi nie wkradnie się proza życia. Nie trzeba być orłem z polskiego, by ją dobrze zinterpretować, trzeba tylko nauczyć się czytać ze zrozumieniem.

Jednego możecie być pewni: w tej książce nie zabraknie Wam emocji! Miłość, zdrada, zazdrość, przyjaźń, rozczarowanie, strach, rozpacz, tęsknota: to wszystko się ze sobą przeplata i sprawiają, że czytelnik mocniej przeżywa lekturę. Na szczęście, tym razem bohaterowie są bardziej wiarygodni i pozbawieni (tak kującej mnie wcześniej w oczy) idealności. Mają problemy, strzelają „fochy” i nie radzą sobie sami ze sobą. Co prawda niewiele wiemy o ich wyglądzie i ich zachowania bywają niespójne, ale poza tym czyta się o nich tak, jakbyśmy śledzili losy naszych znajomych, a nie wytworów cudzej wyobraźni.

Kropla zazdrości jest potrzebna w każdym związku. To właśnie zazdrość, zaraz obok miłości, motywuje nas do walki o drugą osobę. To ona pozwala uświadomić sobie, ile dla nas znaczy! I w końcu to dzięki niej wiemy, że w ogóle kogoś kochamy! Że chcemy mieć go dla siebie i zrobimy wszystko, by ktoś inny nas nie uprzedził. Ale musimy z nią uważać, bo to bardzo pikantna przyprawa. Wlejemy ciut za dużo i potrawa będzie nie do przełknięcia! Kropla. Kropla zazdrości wystarczy.

Kropla zazdrości, morze miłości to kontynuacja Garści pierników, szczypty miłości. Jestem pod wrażeniem postępu, jaki zrobiła Natalia Sońska od czasów pierwszej części przygód Hani. Tamta książka była mocno naiwna i przesycona lukrem, a ta jest znacznie dojrzalsza i mniej słodka. Akcja jest rozbudowana i chwytająca za serce, a do tego z ważnym przesłaniem. Czego chcieć więcej? Może nadal jest tutaj dla mnie za dużo pompatyczności, naiwności i wielkich płaczów, ale to pewnie kwestia mojego temperamentu… Należę do tych osób, które wolą wziąć byka za rogi, szczerze porozmawiać niż lamentować nad swoim nieszczęściem. Wątek kryminalny jest tu trochę niepotrzebny, bo i tak prosty do przewidzenia, ale najważniejsze jest to, że czyta się przyjemnie, prawda? Szkoda jedynie, że zakończenie jest takie, a nie inne: już wolałabym, żeby było otwarte. Ostatni rozdział można sobie spokojnie darować.

Jeżeli macie ochotę na coś lekkiego, ale jednocześnie refleksyjnego, to na pewno będziecie zadowoleni z lektury. Natalia Sońska zrobiła naprawdę ogromne postępy, więc z ciekawością czekam na kolejne książki. Oby było jeszcze lepiej!

 

Za książkę i możliwość objęcia jej swoim patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

  • Tytuł: Kropla zazdrości, morze miłości
  • Autor: Natalia Sońska
  • Wydawnictwo: Czwarta Strona
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 363
  • Ocena: 4+/6

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura kobieca, patronat, polscy autorzy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „„Kropla zazdrości, morze miłości” – Natalia Sońska i szara rzeczywistość

  1. ~Tirindeth pisze:

    Faktycznie Garść pierników to był onropny lukier, mam nadzieję, że ta nowa powieść faktycznie jest lepsza :)

    • Dama Karo pisze:

      Jest znacznie lepsza, choć nadal daleko jej od ideału… Wiesz jak jest! :D A drugiej części po piernikach nie czytałam, jakoś mi umknęła. Trzecia jest naprawdę ciekawa. ;)

  2. Nie słyszałam o autorce, ale ostatnio na nowo zaprzyjaźniam się z powieścią obyczajową ;) Myślisz, że mogłabym zacząć od tej części pomijając pierwszą, czy losy bohaterów jakoś się splatają i muszę przeczytać poprzednią książkę? :)

    • Dama Karo pisze:

      Mogłabyś, bez problemu. Szczerze mówiąc, ja nie czytałam drugiego tomu i żyję. :D A czytałaś coś Agnieszki Olejnik? To chyba moja ulubiona autorka książek obyczajowych. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>