Przedwojenna Warszawa, mafijne porachunki i parę rozczarowań, czyli „Świt, który nie nadejdzie” – Remigiusz Mróz

Eryk ucieka przed swoją mroczną przeszłością i postanawia zacząć od nowa w Warszawie. Los jednak ma na ten temat inne zdanie: po przyjeździe do miasta mężczyzna staje w obronie bitego dziecka. Mała dziewczynka okazuje się jednak mniej niewinna niż mogłoby się wydawać i interwencja w jej obronie wplątuje boksera w gąszcz mafijnych powiązań, nie pozwalając skorzystać z czystej karty.

Dotarł do sklepu z kapeluszami, po drodze omijając większe grupy ludzi. Wyszedł z założenia, że im mniej osób wokół niego, tym bezpieczniej. I może był to nie tylko sposób na uniknięcie doliniarzy, ale także filozofia życia.

Dostrzegam w tej książce całe serce Remigiusza Mroza – staranność, z jaką jest napisana książka udowadnia, że autor pracował z przyjemnością. Idealnie oddał klimat przedwojennej Warszawy, opisując ulice, gangsterskie szajki i tamtejszą rzeczywistość. Tło historyczne naprawdę mnie zachwyciło – autor opisał  szarą codzienność pełną wyrzeczeń i dbał o to, żeby książka była do bólu realistyczna, ale… ponad to nie widzę tu wielu plusów.

Jak wiadomo – każda recenzja jest subiektywna. Tym razem muszę więc powiedzieć o tym, że książka nie ma dla mnie mocy, którą znajdywałam w cyklu o Joannie Chyłce. Chociaż tutaj również postacie są świetnie zarysowane, a akcja w paru momentach zaskakuje, to książka mnie do siebie prawie wcale nie przyciągała. Nie wiem, czy było tak ze względu na wysoką gorączkę, nadmiar niektórych informacji, mało humoru (a raczej jego brak), czy dlatego że nie polubiłam żadnego z bohaterów. Świt, który nie nadejdzie nie ma dla mnie magnetyzmu, który do tej pory charakteryzował dzieła autora. Przyczyną mojej niechęci do lektury może być również brak zagadki do rozwiązania na początku książki. Zwykle przygodę zaczynamy od zbrodni bądź jakiejś nierozwiązanej sprawy, a tu śledzimy na bieżąco losy bohatera i jedyną niewiadomą jest jego szemrana przeszłość i dziwne zamiłowanie do rękawiczek.

Widział w jej oczach furię i gotowość, by ją wyzwolić. Znał doskonale ten wzrok, napotykał go w ciemnych uliczkach Wilna, na ringu bokserskim czy podczas szemranych spotkań na obrzeżach miasta. W każdym przypadku ogniki pojawiały się w oczach ludzi przypartych do muru. Ludzi przekonanych, że ich jedynym ratunkiem jest wyzwolenie swojej drugiej, ukrytej natury.

Mimo wszystko, książka może się podobać, gdyż jest dopracowana w najmniejszych szczegółach. Autor pamiętał o architekturze Warszawy, kulturze, zwyczajach, a nawet muzyce. Świt, który nie nadejdzie najzwyczajniej nie trafił w mój gust… I choć kocham kulturę i modę z czasów przedwojennych, to losy mafii zupełnie mnie nie interesują. Tym razem zakończenie również może zaskoczyć, ale prócz niego nie znalazłam więcej niespodzianek i dlatego z przykrością daję tak niską ocenę.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

  • Tytuł: Świt, który nie nadejdzie
  • Autor: Remigiusz Mróz
  • Wydawnictwo: Czwarta Strona
  • Liczba stron: 522
  • Rok wydania: 2016
  • Ocena: 3/6
Ten wpis został opublikowany w kategorii kryminał, polscy autorzy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Przedwojenna Warszawa, mafijne porachunki i parę rozczarowań, czyli „Świt, który nie nadejdzie” – Remigiusz Mróz

  1. naprawdę ciekawie napisane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>