„Dziewczyna w walizce” – Raphael Montes opowiada o sile miłości

Pokochał ją od pierwszego wejrzenia – niska, bezbronna, piękna i pewna siebie budziła powszechny zachwyt. Wiedział jednak, że to on jest jej przeznaczony – nie bez powodu pocałowała go w usta już przy pierwszym spotkaniu! Musiał ją mieć tylko dla siebie…

Teo dokładnie wiedział, czego chce. Po pamiętnej imprezie dowiedział się niemal wszystkiego o pięknej dziewczynie…. Poznał jej zwyczaje, odnalazł i niemal od razu wyznał jej swoje uczucia. Ona jednak przejrzała jego plany – wiedziała, że ją śledził i podstępem zdobył jej numer telefonu. Postanowiła odrzucić jego zaloty i zgodnie z planem wyjechać na samotny odpoczynek, by pisać scenariusz. Teo jednak uważał inaczej – chciał ją przekonać, że jest miłością jej życia, a by to zrobić, musiał spędzić z nią więcej czasu. Porwał dziewczynę i nosił jak bagaż – uśpioną, związaną i wciśniętą w różową walizkę.

Wysłuchał się w jej oddech i zrównał z nim swój. Siedział na krawędzi łóżka, przyglądając się jej uważnie, ale jednocześnie zachowując odpowiedni dystans. Nie chciał, żeby ktoś wziął go za chorego człowieka lub psychola. Z czasem udowodni Clarice, że się myliła. Nie potrafiłby wyrządzić jej krzywdy: brakowało mu tego zwierzęcego instynktu, który mężczyźni otrzymują normalnie przy narodzinach. Gdyby więcej ludzi było do niego podobnych, świat byłby lepszym miejscem.

Początkowo książka mnie nudziła, a Clarice mocno irytowała swoim zachowaniem. Jej postać wydawała mi się niespójna i pełna sprzeczności. Przez cały czas zachowywała się jak osoba chora psychicznie… Czasami wydawała mi się bardziej zaburzona niż zakochany bez pamięci Teo. Najbardziej przerażające jest jednak to, że nigdy nie możemy być pewni, czego możemy się spodziewać po drugim człowieku – nawet jak wygląda na nudnego i grzecznego studenta medycyny. Dobrze, że autor pozwolił nam zajrzeć do głowy Teo, poznać motywy jego postępowania, zrozumieć uczucia.

Z czystej ciekawości otworzył Photoshopa. Wybrał kilka swoich zdjęć i, używając funkcji wycinania i wklejania, stworzył kilka nowych scenek, w których razem obejmowali drzewo, spacerowali po ogrodzie, siedzieli na drewnianej ławce.

Akcja rozwija się w połowie książki i nawet trochę zaskakuje na ostatnich stronach, ale nie dałabym rady przeczytać tego jeszcze raz. Dziewczyna w walizce wymaga moim zdaniem porządnego dopracowania, zwłaszcza pod względem bohaterów i ich zachowań. Przydałyby się również wątki poboczne i nieco więcej niespodzianek, które powstrzymałyby czytelnika przed odłożeniem książki na półkę. Nie zmienia to jednak faktu, że Dziewczyna w walizce  jest warta przeczytania i lekko mnie zaskoczyła pod koniec książki. Polecam, jeżeli lubicie thrillery i literaturę z dreszczykiem.

 

  • Tytuł – Dziewczyna w walizce
  • Autor – Raphael Montes
  • Wydawnictwo – Filia
  • Liczba stron – 356
  • Ocena – 4/6
Ten wpis został opublikowany w kategorii kryminał, thriller i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „„Dziewczyna w walizce” – Raphael Montes opowiada o sile miłości

  1. Zawiodłam się na tej książce. Byłoby ciekawiej, gdyby w końcu ją zjadł albo cokolwiek. Mnie podobał się początek – te pierwsze dwa, może trzy rozdziały, potem były już tylko niejasne kombinacje.

  2. ~chiyome pisze:

    Temat książki jest intrygujący. Szkoda, że tak kiepsko jest napisana. Chyba mnie ona nie kusi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>