„Dwa życia Kiki Kain”, czyli magiczna opowieść od M. A. Trzeciak

Dwa różne życia jednej osoby,  dwie inne twarze i dwa odmienne wcielenia… Taka właśnie jest Kiki Kain – pełna niespodzianek i sprzeczności.

 

Dwa życia Kiki Kain recenzja Trzeciak Kto czyta nie pyta opinia książka zdjęcie

Taka również jest cała książka – pełna niespodzianek i sprzeczności. Im dalej czytałam, tym bardziej byłam zachwycona! I choć pierwsze 80 stron pokonywałam bez większego zaangażowania, to z każdą kolejną byłam coraz bardziej pochłonięta lekturą. Autorka potrafi bawić się słowem, co sprawia, że czytało mi się naprawdę przyjemnie – mimo początkowego wolnego rozwoju fabuły. Ten trochę nijaki początek miał jednak swój cel, który zrozumiałam dopiero pod sam koniec lektury (o czym możecie przekonać się sami).

Odbiór książki może utrudniać fakt, że początkowo „nie wiadomo o co chodzi”. Ja staram się nie czytać opisów na odwrocie książki i zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać! Oczywiście – współczułam głównej bohaterce jej problemów i rozterek życiowych, ale ciągle czekałam aż „coś się wydarzy”. A kiedy się już wydarzyło, to nie mogłam się oderwać i skończyłam książkę jeszcze tego samego dnia.
O samej fabule nie chcę Wam opowiadać zbyt wiele… Główną bohaterką jest Karolina Klementyna Kain, zwana również Kiką bądź Karo. Jako Dama Karo (choć mój przydomek pochodzi od nazwiska, a jej od imienia), musiałam się z nią zaprzyjaźnić!

Widzicie naszą pannę Karolinę – jej rozgrzane minionym dniem policzki. Są gładkie i osamotnione – od dawna nikt ich nie dotykał, nikt nie całował, nie gładził. Karo odwraca się w stronę mocnego podmuchu i czuje woń nadchodzących wyładowań atmosferycznych, zapach ozonu ściągniętego w dół – ku jej małemu balkonikowi. Policzek Karo nastawia się ku tym powiewom i wtedy spada na niego kolejna kropla deszczu. Jedna. Dwie. Trzy. Parują jedna po drugiej i pociągają za sobą woń deszczu, upalnego dnia i rozgrzanej skóry. I wtedy dzieje się coś dziwnego.

Dziewczyna nie miała jednak lekkiego życia – dorastała w rodzinie artystów i jej powinnością było kontynuowanie rodzinnej tradycji. Kiki jest jednak głęboko nieszczęśliwa, gdyż w wieku 5 lat zostaje porzucona przez własną matkę… To wydarzenie jest przełomem w życiu dziewczyny i wszystko ulega nagłej zmianie. Los Karo odmieniają jednak dwaj pisarze, którzy współzawodniczą ze sobą i próbują się wzajemnie przechytrzyć. Właśnie od tego momentu akcja książki nabiera rozpędu! Więcej nie mogę Wam zdradzić… Pamiętajcie jednak, że wyobraźnia ma niesamowitą moc!
Tej książki nie można traktować dosłownie i skupiać się na fabule. Moim zdaniem jest jedną wielką metaforą, która mówi między innymi o tym, jak wpływają na nas inni ludzie! Dodatkowo uświadamia, że każdy z nas ma parę różnych twarzy, które czasem mogą się wykluczać! Są to pewnego rodzaju maski, które zakładamy w zależności od sytuacji.

 

Mira pomyślała, że wszystkie ważne momenty w życiu człowieka mają w sobie coś mokrego, coś z wody. Od poczęcia, przez poród, od łez odrzucenia, po wilgoć pocałunku. Całe życie – pomyślała Mira – przypomina dryfowanie, wieczne unoszenie głowy nad taflą wody. Wieczną walkę z żywiołem. Z biegiem lat człowiek powinien coraz lepiej pływać, ale czy zawsze tak jest…? Jedni nigdy się tego nie nauczą i pójdą na dno. Inni poddadzą się w szamotaninie plusków. Jedni będą dryfować bez celu. Inni spędzą życie na walce o odnalezienie lądu.

Moim zdaniem, Kiki Kain ma w sobie to „coś”  - magię, metaforyczność, nostalgię i szczyptę refleksji. Wiem jednak, że nie każdemu się spodoba, ze względu na małą dosłowność i (początkowo) mozolny rozwój fabuły. Jest to jednak książka z gatunku realizmu magicznego, więc wśród wielbicieli tego rodzaju literatury na pewno znajdzie wielu odbiorców.
Najlepsze jest jednak zakończenie! Autorka użyła wyobraźni i zabrała czytelnika w niesamowity świat emocji   - również matczynych. Opisała pewne mechanizmy psychologiczne, które działają, kiedy nie potrafimy sobie z czymś poradzić. Przyznam, że byłam trochę zaskoczona rozwiązaniem tajemnicy Kiki Kain. I właśnie to jest najprzyjemniejsze!
Lubię „zakręcone” książki, które potrafią mnie zaskoczyć swoją innością i nieoczekiwanym zakończeniem intrygi. Dwa życia Kiki Kain sprostały moim oczekiwaniom, choć „czegoś” mi w nich zabrakło. Tym czymś prawdopodobnie jest jeszcze większe rozbudowanie fabuły i wątków pobocznych, oraz większa ilość magii i abstrakcji, ale to już moja fanaberia – lubię grube i bogate w treść książki… Tutaj, kiedy już zdążyłam się zaprzyjaźnić z bohaterami, książka nagle się skończyła! Nie da się jednak ukryć, że jest to pozycja wyjątkowa, przez co nie każdemu się spodoba.

 

Dwa życia Kiki Kain polecam zatem przede wszystkim wielbicielom realizmu magicznego i niebanalnej literatury, w której wszystko może mieć podwójne dno.

 

  • Autor: M. A. Trzeciak
  • Tytuł Oryginału: Dwa życia Kiki Kain
  • Gatunek: literatura piękna, realizm magiczny
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 233
  • Rok Wydania: 2015
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 9788379427390
  • Wydawca: Wydawnictwo Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:  4/6

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura kobieca, polscy autorzy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „„Dwa życia Kiki Kain”, czyli magiczna opowieść od M. A. Trzeciak

  1. ~As Kier pisze:

    Widzę, że odczucia podczas tygodnia podobne… Jednak właśnie te kilkadziesiąt stron na początku, które musiałam przemęczyć, wpłynęły również na odbiór lektury po jej ukończeniu. Muszę się może zastanowić, czy realizm magiczny jest dla mnie stworzony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>