„Bezczelna” – Martyna Kubacka – dlaczego mnie rozczarowała?

Każdy z nas ma parę masek, którymi zasłania swoją prawdziwą twarz. Jedna jest zarezerwowana dla rodziny, druga dla przyjaciół, a trzecia dla obcych ludzi… Owe maski pozwalają nam się czuć bezpiecznie, jednak ukrywają to, co mamy głęboko w sercu.

 

 kto czyta nie pyta

(Pantofelek też zaskoczony)

Magda, bojąc się zranienia, zakłada maskę bezczelności. Od dziecka musiała sobie radzić sama i prócz jednej przyjaciółki (Dominiki) nie miała nikogo bliskiego. Matka uważała ją za największą udrękę własnego życia, ojca nigdy nie poznała, a znajomi ze szkolnej ławki uważali za bezczelną i niebezpieczną smarkulę… Skończywszy 19 lat rzuca studia i postanawia znaleźć pracę i po wielu próbach, dzięki swej śmiałości i bezczelności, znajduje posadę w firmie informatycznej, która zmienia całe jej życie – w tym uczuciowe.

 

Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki – spodziewałam się lekkiej, ale przyjemnej i zabawnej lektury! Niestety, dostałam przewidywalne i miejscami irytujące czytadło… Na początku narrator (czyli Magda, główna bohaterka) zwraca się bezpośrednio do czytelnika… Jedno z pierwszych zdań, to „Jeśli początek historii cię rozczarował, to jedynie twój problem, nie mój”, albo „co się tak gapisz”. Irytowały mnie również pytania retoryczne, od których wielokrotnie zaczynały się niektóre wypowiedzi… „Kim jest Dominika?” (fragment wypowiedzi o przyjaciółce), „Dlaczego musiałam znaleźć pracę”? a później „Dlaczego jestem jaka jestem”? Mnie osobiście ta forma niezbyt odpowiada… Chociaż na pewno miała ułatwić odbiór, to dla mnie znacznie przyjemniejsze są połączone ze sobą opowieści, a nie nużące monologi…

 

Czytając książkę miałam wrażenie, że w pewnym momencie autorka przestała czuć radość z pisania… Początek książki jest naprawdę zabawny i widać w nim tytułową bezczelność bohaterki, która ma odwagę ośmieszyć wykładowcę przy pełnej auli studentów i zbesztać swojego niedoszłego szefa. Chociaż nie znoszę takich ludzi (wolę ugryźć się w język niż zachować chamsko i grubiańsko), to początkowe zmagania Magdy w poszukiwaniu pracy lekko mnie rozbawiły. Dalej jednak dziewczyna przechodzi cudowną metamorfozę, dzięki wspaniałym przyjaciołom zrzuca swoją bezczelną maskę i… zaczyna się cukierkowa część książki. Magda zupełnie gubi dawną siebie i staje się szczęśliwą, miłą i otwartą dziewczyną… Podobną metamorfozę przechodzi jej wybranek – z grubiańskiego chama i „bufona” w dżentelmena…  Ciśnie mi się na usta pewne sformułowanie związane z tęczą, jednak prawda jest taka, że cała dalsza część jest do bólu przewidywalna i przesłodzona do granic niemożliwości…

Ja wiem, że pierwsza miłość to coś wspaniałego, ja wiem jakie to uczucie być zakochanym, znam też potęgę zazdrości, ale… Podczas lektury wzdychałam znużona, kiedy czytałam uczuciowe wynurzenia Magdy. Za dużo było tu dla mnie sielanki i wiecznej szczęśliwości – życie takie nie jest! Nie każdy Kopciuszek odnajduje swojego księcia na białym koniu i nie każdy związek kończy się szczęśliwym małżeństwem! Chociaż jest tu parę wydarzeń, które burzą ową szczęśliwość, to z góry wiadomo jak rozwiąże się sytuacja… Żałuję, że autorka mnie nie zaskoczyła i nie pokazała mi, że moje domysły są nic nie warte! Lubię bowiem, kiedy autor gra mi na nosie i śmieje się z moich kulawych hipotez.

 

Druga część książki jest więc zupełnie różna od jej początku! Im dalej czytamy, tym więcej przemyśleń Magdy i mniej bezczelności… Zupełnie zanika nie tylko cięty język dziewczyny, ale również (to akurat przyjemna zmiana) bezpośrednie zwroty do czytelnika. To wszystko sprawia jednak, że książka jest dla mnie niespójna…

 

Jednym z niewielu plusów, które dostrzegam w tej książce są wcześniej wspomniane maski, które zakładamy, by chronić się przed zranieniem i nie pokazywać prawdziwych siebie… Te maski naprawdę istnieją i często jest tak, że najbardziej bezczelne i pewne siebie osoby są tak naprawdę wrażliwe i mają milion kompleksów… Po prostu nie chcą tego pokazać i za wszelką cenę udają kogoś, kim chcieliby być.

 

Muszę jednak przyznać, że autorka na pewno ma spory potencjał – potrafi wpleść w tekst trochę humoru i sporo wesołych, słownych utarczek (pełnych złośliwości i cynizmu), jednak powinna popracować nad elementem zaskoczenia oraz wątkami pobocznymi! Prócz Magdy, jej dwóch pracodawców, paru osób z firmy i Dominiki, w książce praktycznie nie ma innych postaci, a cała akcja kończy się zbyt szybko i banalnie…

Jeżeli więc szukacie jakiejś lekkiej lektury, w której z góry będziecie wiedzieć co może się wydarzyć, kto będzie z kim i dlaczego, to serdecznie zapraszam… Książka spodoba się również tym, którzy lubią romanse, w których, mimo wzlotów, upadków i małych nieporozumień, pełno jest miłości, radości i szczęścia. Muszę tu również zaznaczyć, że książka ma same pozytywne recenzje i podoba się naprawdę wielu osobom, więc zanim się zniechęcicie możecie spróbować sami i później napisać mi, że zupełnie nie mam racji, albo że niestety ją mam…

Podsumowując – Bezczelną czyta się szybko i dość przyjemnie, czasem nawet można się uśmiechnąć, ale… to po prostu nie mój świat.

 

  • Autor: Martyna Kubacka
  • Tytuł: Bezczelna
  • Wydawnictwo Novae Res
  • Ocena: 3/6
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura kobieca, polscy autorzy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „„Bezczelna” – Martyna Kubacka – dlaczego mnie rozczarowała?

  1. ~Ewa Pirce pisze:

    Przyznam, że w „Bezczelna” – Martyny Kubackiej przyciągnęła mnie okładka. Prosta, ale dosadna, a zielone trampki zakupiłam zaraz po przeczytaniu :3 Jako, że nie wygrałam w konkursie jaki autorka organizowała na swojej stronie postanowiłam zakupić egzemplarz i przyznam, że były to bardzo dobrze wydane pieniądze. Jest to jedna z lepszych książek rodzimej autorki jaki miałam przyjemność przeczytać. Po pierwsze, nigdy się tak bardzo nie uśmiałam przy książce „naszej” pisarki (nie licząc Dzikuski- I. Zarzyckiej) Po drugie Magda jest mi niezwykle bliska, jej teksty, pyskatość, stosunek do ludzi i pewność siebie kupiły mnie od razu. Historia lekka i niezwykle przyjemna. W momencie, kiedy zaczęłam ją czyta nie oderwałam się póki nie skończyłam. Magda i Tomek dobrali się idealnie, a transformacja jaką przeszła bohaterka z zadziornej i nieogarniętej do spokojniejszej i nieco bardziej stonowanej idealnie przedstawia fakt jak miłość potrafi zmienić i ujarzmić człowieka nieposkromionego. Jedyne zastrzeżenie jakie miałam do książki to, to, że skończyła się zbyt szybko. czekam z niecierpliwością na kolejną książkę spod pióra Pani Kubackiej i już dziś jestem w stanie stwierdzić, że będzie to bestseller :) Ale faktem jest, ze każdy ma swoje zdanie i nie wszyscy muszą „kochać” to samo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>